myśliwska bronie na polowania

Oglądasz posty wyszukane dla frazy: myśliwska bronie na polowania





Temat: Myśliwy śmiertelnie postrzelił naganiacza

Problem można rozwiązać poprzez edukację, a nie negację

No wiesz. Edukacja to najbardziej samym myśliwym się przyda. Na polowaniach zbiorowych jak się czasem na obecne tam towarzystwo spojrzy to aż dziw bierze że się tam nie powystrzelają sami nie mówiąc już o naganiaczach. "Myśliwce" dzielą się z grubsza na kilka jakby grup i to łatwo na polowaniach zbiorowych wyłapać kto do której należy. Po pierwsze najbardziej "profesjonalni" myśliwi czyli leśnicy i ludzie półzawodowo zwązani z organizowaniem polowań. Ich wiedza i obycie z lasem oraz częstość polowania dają im w wielu przypadkach pewien automatyzm w zachowaniach z bronią. Druga grupa to pasjonaci łowiectwa i ludzie autentycznie tym zafascynowani ale wykonujący inne zawody i z racji tego mający mniejszą jednak wiedzę ogólną i mniejszą możliwość codziennego niemal polowania a wiadomo że to trening czyni mistrza. Trzecia grupa i Ci są najbardziej "niebezpieczni" to ludzie którzy myśliwymi zostali "bo wypada", "bo kolega namówił" lub nawet "bo tam tylu ważnych ludzi spotkać można" polujący kilka razy w roku, profesorowie przeróżni, radcy prawni, czy prezesi jacyś często w podeszłym wieku, ze sporymi już wadami wzroku (a znałem baranów co okularów na polowania nie wkładali bo "do stroju myśliwskiego im nie pasują" ) i kompletnie nieobytych z bronią gdzie trzeba im podpowiadać że np. broń to trzeba rozładować i "złamać" po każdym pędzeniu a nie wodzić nią na około. Tacy naganiacza ruszającego się w krzakach naprzeciwko (pomimo kamizelki odblaskowej) potrafią z łosiem czy słoniem nawet pomylić (bo może to ten łoś czy słoń kamizelkę też sobie włożył?) i "wygarnąć" zgodnie z szeryfowską zasadą "strzelaj a potem pytaj" tak bywają spanikowani i podekscytowani. A jak jeszcze taki "dla kurażu" lufę specyfiku jakiegoś sobie walnie przed polowankiem to nieszczęście wisi wręcz w powietrzu i tylko te śmiertelne wypadki są nagłaśniane bo jak tylko "mało brakowało" to cisza zapada i szybko się o tym zapomina. Dlatego jak kiedyś syna mieć będę i zechce nawet sporty ekstremalne jakieś uprawiać to z drżeniem serca ale mu kibicować będę ......ale w nagonkę to go w życiu nie puszczę..... za dużo widziałem i tym rozumniejszym rodzicom doradzam to samo





Temat: Koń....obok pies...
Wiem Kiermitku co to znaczy. W moim rodzinnyn domu zawsze było miejsce dla dobrych psów mysliwskich. Teriery mysliwskie zwłaszcza zawansowane w czystą krew maja żyłke do duszenia wszystkiego co sie rusza tak jak folblut do biegania. Lata mojego dziecinstwa to nieustanne kłutniei rekąpensaty taty i dziadka z sąsaidami od owiec kotów byków kur kaczek itp. Świadomy hodowca umie sobie nawet tak tródne psy ułozyc tak aby swą pasje przelweały na polowaniu i pozostawały zawsze pod kontrolą czyli w gwarzre mysliwskiej były dobrze ułożone. Odpukać jak narazie mnie te problemy nie dotycza byc moze z powodu wiekszej swiadomosci zagadnienia czy błedów popełnianych przez innych choć mam psy z hrabiowskimi głebokimi rodowodami uzytkuje je intensywnie na polowaniach i słuza mi i innym pomoca. Co prawda było duzo pracy zanim jagteriera oswoiłem z krecąca sie kozą po ogrodze nie bez szkody dla kozy. Wracajac do relacji psy- konie to przypominam ze pies jest blisko zpokrweniony w wilkiem jest drapieznikiem i ewolucja kształtowała go zupełnie inaczej niz konia. Koń dla wilczej watachy jest jednym z głównych przysmaków zaraz chyba po psach i sarnach. Normalne zachowanie konia (patrząc na to z konskiej perspektywy) to takie kiedy broni sie przed zblizajacym sie psem uzywajac zębów i nóg. Dawniej kiedy napady wilczej watachy na konie w sankach nie nalezały do zadkości koń broniac sie tulił głowe miedzy przednie nogi strzelał zadem i atakował przodem , ten który sie wspinał najszybciej zostawał zjedzony, Ten który uciekał najcześciej został zaganiany na smierć bo wilki stworzone są do wielogodzinnej pogoni. Rola człowieka polega na tym aby potrafił ingerowac w naturalne instynkty przezwyciezajac lek w niektórych sytuacjach u koni a w wypadku psów hamował instynkt łowiecki czy go ukierunkowywał . Myślenie ze pies oduczy sie ganiania koni po kopniaku jest błebdne . Na jednym wywrze to wielki respekt a innego rozdrazni. Podsumowywujac moja wypowiedz chciałbym wam powiedziec że tak samo ważne jak dobre ujezdzenie konia jest wyszkolenie towarzyszących nam zwierząt. Owszem czesto psy same sie uczą ale uczą sie wtedy i dobrych i złych zwyczajów wiec zacznijmy prace z koniem od lążownika a z psem od podstaw apelu czyli siad zostań waruj wróć naprzód słowo daje że to sie sto kroc opłaca





Temat: Hiszpańscy myśliwi wzięli na muszkę rząd socjalistów
"Demonstracji myśliwych nie było w Madrycie od 1989 r. Organizatorzy – Królewska Hiszpańska Federacja Łowiecka (RFEC) i Federacja Łowiecka Kastylii-Leon – twierdzą, że w sobotnim proteście wzięło udział pół miliona ludzi, policja, że kilkadziesiąt tysięcy. Przyjechali autokarami ze wszystkich stron Hiszpanii, by ostrzec rząd, że miarka się przebrała. Król, który też kocha polowania, nie przyszedł na demonstrację, ale zapewne był po stronie myśliwych.

W Hiszpanii jest ich ok. 1,2 mln, nie licząc kłusowników. Domagają się m.in. jednego prawa łowieckiego dla całego kraju (teraz każdy region ma własne) i wycofania zakazu strzelania do kaczek z ołowianego śrutu na chronionych terenach podmokłych. Czarę goryczy przelał ten ostatni przepis.

Jak wyliczył „El Pais“, jeśli założyć, że aby zabić kaczkę, trzeba oddać trzy strzały, na ziemię spada w ciągu roku w Hiszpanii ok. 6000 ton ołowiu zatruwającego środowisko. Zdaniem specjalisty cytowanego przez gazetę tylko z powodu połknięcia śrutu ginie rocznie około 50 tys. ptaków wodnych. Lepiej strzelać ze stali, ale takie naboje są droższe (pudełko tradycyjnych kosztuje 6 euro, innych – do 30 euro) i nie nadają się do wszystkich modeli broni.

– Żyję z polowań. Tam, gdzie mieszkam, takich rodzin jak moja jest około stu. Jeśli nie przestaną nam rzucać kłód pod nogi, wkrótce nikt nie będzie w Hiszpanii polował – mówi Rafael, krewki 40-latek w słomianym kapeluszu, potrząsający krowim dzwonkiem. Przyjechał na demonstrację z Vila-real (region Walencja). Mówi, że wielu tamtejszych rolników dorabia sobie, polując w weekendy. Zdarza się, że przez dwa dni zarobią więcej niż przez resztę tygodnia. Strzelanie do kuropatw jest bardziej opłacalne niż hodowla owiec.

Przeglądu najnowszej mody myśliwskiej nie było. Żadnych kapelusików z bażancim piórkiem, przeważały stroje sportowe. Sytuację ratowali łucznicy, sokolnicy i zdezorientowane psy, było też dęcie w rogi i muszle. Organizatorzy pozwolili każdemu myśliwemu zabrać dwa psy, ale większość oszczędziła swym czworonogom trudów podróży, a sobie słuchania jazgotu megasfory..."
http://www.rp.pl/artykul/100907.html



Temat: jak to było z tygrysem co uciekł?


Ja na poczatek posadzilbym dowodzacych akcja.


Z resztą wypowiedzi się z grubsza się zgadzam. Natomiast nie zgadzam
się z krytyką dowodzącego. Generalnie do wypadku z tygrysem nikt nigdy
się nie zastanawiał, jak ścigać dzikie zwierze. W zakres czynności, to
do dziś to ma wpisana Straż Miejska, która ani tyle nie jest do tego
przygotowana moim zdaniem.

Stąd dowodzący pionierską akcją niestety nie miał czasu na zbyt
głębokie studia czy odprawianie ludzi. Nie każdy jest myśliwym i nie
każdy musi od razu zdać sobie sprawę z niuansów energii kinetycznej
pocisku. Policjantów szkoli się, że każde użycie broni to ostateczność

Jak wiadomo, to nie zawsze jest prawda, ale taka była tendencja do
szkolenia, bo przecież policjanci zasadniczo w polowaniach nie biorą
udziału. To dopiero od kilku lat przestało się usilnie nauczać
strzelania w nogi i na co dzień pojawiły się tarcze Ts-9 czy Ts-10,
które już punktują trafienie w żywotne części ciała, a nie nogi.

Co do samego użycia amunicji Makarowa do strzelania do tygrysa, to nie
zapominajmy, że wybór był w sumie niewielki. W tamtych czasach na
wyposażeniu była broń 9 mm Makarow (P-64, P-83, P-63) i AKMS-y. Były
również sporadycznie strzelby, ale przeważnie z amunicją gumową, więc
akurat do polowania na spore koty niespecjalnie przydatną. Może kilka
sztuk broni na 9 mm Parabellum (P-84) i to by było na tyle na poziomie
sił, które brały udział w operacji.

Proponuję sobie tu przypomnieć ORP Piorun, który przez 59 minut walił
do Bismarcka z dział, których kaliber był na tyle mały, że miał
mniejsze szanse uszkodzić kolosa, niż ten policjant tygrysa. A tam
sztab ludzi nad tym myślał przez godzinę. Czasem po prostu trzeba
działać nawet irracjonalnie.

Tak więc po raz kolejny podniosę tutaj, by krytykując czyjeś działanie
brać pod uwagę okoliczności i punkt widzenia podejmującego taką czy
inną decyzję, a nie teoretyzować. Teoretycznie, to oczywiście, że
lepiej było użyć strzelb myśliwskich. Teraz, po przewałkowaniu tego na
5 sposobów każdy, kto czyta to forum będzie wiedział, że w takiej
sytuacji sensowniej było by strzelić w powietrze na postrach. A i to
nie wiem, czy mając tylko P-64 w rękach i widząc szarżującego tygrysa
nie władował bym w niego całego magazynka, choć wiem że to bez sensu.





Temat: Najlepszy cywilny karabin snajperski-wyborowy
(....)
A co mnie rozbawiło. Po:
1) sam pomysł wyboru najlepszego karabinu. Bo najlepszego do czego i najlepszego pod jakim względem, nikt nigdy i nigdzie nie porównał, nie porównuje i nie porówna wszystkich karabinów w jednakowych warunkach a tylko takie porównanie przy wcześniej określonych kryteriach może wyłonić ten najlepszy.
2) to że można twierdzić iż najlepsze skupienie dają jakieś jedne naboje. Celność i skupienie nie zależy od samej amunicji tylko od współpracy amunicji z lufą. I jak na razie amunicję dobiera się do broni a nie kupuje jeden rodzaj amunicji bo jest ona najlepsza do każdego typu karabinu wyborowego.
3) to mnie rozwaliło doszczętnie "te których można użyć do polowań na dalekie dystanse, a przy okazji do strzelania na strzelnicach i będą dostępne na pozwolenie myśliwskie." - karabin snajpersko-wyborowy do polowania. Zawsze (do teraz) wydawało mi się, że karabiny do polowań to sztucery ale mogę się mylić.
4) i te super typy karabinów będące już na zaawansowanej emeryturze SSG69, SWD (choć nie SWD w kal. 7,62x54R mm z zasięgiem skutecznym 2500m to musi być nowość z zasięgiem 1600 m zresztą też).
5)... ale standardowa lufa utrzymuje skupienie nawet po oddaniu 5000 strzałów. Ciekawi mnie co się będzie działo z lufą na kaliber 300 Rem. Ultra Mag albo .300 Win. Mag. po takim przebiegu. Pewnie większość strzałów to skośniki. Taki jest moje zdanie na ten temat. - Nowoczesne lufy w kalibrze 7,62x51mm wytrzymują grubo ponad 10000 strzałów bez znacznego pogorszenia parametrów (a nawet po 2000-3000 notuje się wzrost celności względem nowej lufy. A lufy kalibru .300 Mag również spokojnie wytrzymują ponad 8000 strzałów.
6) a skoro to taki poważny temat to może trochę nowoczesności bo świat się nie zatrzymał na SWD i SSG. Może ktoś strzelał albo choć słyszał o DSR-1, S205 Phantom, AW, TPG-1 i wielu wielu innych bez "brody" konstrukcjach

Miłego wybierania najlepszego karabinu przed monitorem komputera
Przemek :D



Temat: Samorobna amunicja


w normalnym świecie czyli takim gdzie nie stacjonowały wojska sowieckie
robienie amunicji jest na porządku dziennym
mam kilka filmów z takimi maszynkami / zrobiłem je kilka lat temu na
wystawie w Norymberdze/
od prostych na bazie wiertarki akumulatorowej dla myśliwych
po prawie automaty -dla strzelnic
słyszę hihot Józio Słoneczko jak czyatm takie posty - jednak udało się
wychować w Polsce pokolenia ludzi co ani o broni a ni o tym jak to było u
nas przed wojną nic nie wiedzą
przed wojna to prawie każdy myśłiwy miał maszynkę do robienia amunicji,
każda gilza była wykorzystywana kilka razy
widziałęm kilka typów tego typu maszynek


Po wojnie robienie amunicji było również bardzo powszechne. Jesli sie pokonalo
przeszkode zasadniczą tzn uzyskał się pozwolenie na broń i zakupiło wymażoną
dubeltówkę to kupno prefabrykatów było czasem łatwiejsze niż uzyskanie gotowej
amunicji, której poprostu czasem brakowało w sklepach. U mnie w domu do dzisiaj
jest kompletny sprzęt do produkcji amunicji ( do broni gładkolufowej kal 12 i
20). Aje jak z wszystkim było i jest parę zasadniczych problemów. Glizy, obecnie
 robione z plastiku. Nie da się ich zakręcić na mojej maszynce. Dawniej glisy
tekturowe; zakręcały się ok ale był problem przy dużej wilgotności; straszliwie
się rozkalibrowywały. Noszenie kalibrownika w torbie i sprawdzanie kazdego
naboju przed włożeniem do lufy było nieco kłopotliwe. Bywało również tak że
naboje mimo testu kalibrownikiem zakleszczały sie w lufie i blokowały eżektor.
Kolejnym problemem były spłonki: stosunkowo wysoki procent niewypałów. Mamy
(poluje u mnie kilka pokoleń :) ) w domu kilkadziesiąt sztuk robionej amunicji;
było chyba kilkaset, z tej wystrzelonej około 7% to były niewypały. To kilka
luźnych uwag dotyczących moich doświadczeń w produkcji amunicji myśliwskiej.
POzdrawiam
Kuba





Temat: KURSK-potwierdzone przypuszczenia?


| W tej sytuacji jesli mozna mowic o jakiejkolwiek obronie to co najwyzej
o
| obronie sycylijskiej, czyli obronie przez atak.

Mozna zawsze sprowadzic chocby skale zagadnienia do takiej, w ktorej
wszystko, za wyjatkiem uniku bedzie atakiem. Niestety.


Dlatego ze chcialem przedstawic strategiczne cele powstawania takich
okretow.
Skala nakladow jakie trzeba poniesc na ich powstanie a potem na utrzymanie
nie dopuszcza nawet mysli, ze lotniskowiec uderzeniowy (sama nazwa mowi
wszystko) mialby dzialac jako defensor...
Lokalne kierunki operacji przewidujace obrone sil sa koniecznoscia taktyczna
a nie celem samym w sobie (jak moglo by wynikac z okreslenia 50%). Zreszta
gdyby tak bylo to za lotniskowcem nie musialoby sie ciagnac kilkadziesiat
okretow wsparcia, majacych bronic de'facto bezbronny lotniskowiec przed
silami lotniczymi, nawodnymi i podwodnymi przeciwnika. Ale to wlasnie
lotniskowiec jest piescia takiego ugrupowania.


| Nie wiem jak wygladaloby to obecnie, ale np. w IIws. zepchniecie
| lotniskowcow do defensywy, bylo przewaznie dla nich poczatkiem konca.

Niekoniecznie. Patrz pierwszy dzien bitwy na Morzu Filipinskim w czerwcu
1944 roku i slynne "polowanie na indyki na Marianach". Kto te bitwe
wygral? Podkresla sie, ze gdyby Amerykanie mieli tego dnia warunki do
podjecia ofensywy powietrznej, tj. wiedzieli, gdzie znajduja sie
japonskie lotniskowce i wyslali tam samoloty z oslona mysliwska, to
przez  oslabione patrole mysliwskie przedarloby sie duzo wiecej
samolotow japonskich i straty w okretach bylyby wieksze (w tym przypadku
bezposrednie trafienie bomba otrzymal chyba tylko "Bunker Hill").
Sprowadzeni do defensywy Amerykanie radzili sobie calkiem dobrze, czego
chyba nie mozna powiedziec o nastepnym dniu, kiedy Japonczycy byli w
odwrocie...




| Oczywiscie jest to rzeczywistosc w wydaniu made in US. Lotniskowce
innych
| panstw nie sa w stanie dzialac w ten sposob... Za malo srodkow
perswazji...

Wydaje mi sie, ze grupy bojowe lotniskowcow w USA bardziej sluzyly jako
element szybkiego; reagowania i stalej obecnosci wojskowej na swiecie w
okresie zimnej wojny. Mysle, ze okresie "goracej wojny" ich miejsce -
poza wybranymi rajdami - znajdowaloby sie w ochronie szlakow
komunikacyjnych i wspieraniu dzialan desantowych. Tak przynajmniej mozna
to sobie wyobrazic na Atlantyku i ETDW.


Po pozytywnym wykonaniu tych raidow pewnie tak :) - mysle ze nastapilby
podzial kompetencyjny. Nie wyobrazam sobie 5 zespolow lotniskowcowych
manewrujacych np. na morzu Polnocnym i atakujacych bazy na polnocy...

pzdr
Tomek





Temat: nóz do walki
Cytat: A na cholere ci taki nóż? żeby wsadzic go w du.pe pewnemu uzytkownikowi tego forum... Zostnań przy ksiązkach chłopcze

Cytat: Idziesz polowac na murzynów/punków/hippisów/dresów? na kosmitów

Cytat: Arnoldzie,postaram Ci sie to wyjaśnic w miare spokojnie i prosto.
Po prostu będący na tym forum chcą Cie uchronić przed krzywda.
Tak naprawde każdy nóż jest dobry.
Nie trenujesz walki nożem,bo gdybyś to robił to albo byś wiedział że jest to beznadziejne narzędzie do samoobrony albo znałbyś się na tym na tyle ze byś potrafił sam sobie wybrać nóż.Także tak czy siak nie poczujesz różnicy między nożem z bazaru za 15zł a takimi jak wymieniłeś wyżej.
Puent, postaram Ci sie to wyjaśnic w miare spokojnie i prosto. Jako, że z twojej wypowiedzi wynika że trenujesz/trenowałes walke nożem , jestes osoba doświadczoną w temacie nie powinienes wkręcas mi takich bzdur jak małemu dziecku i nie powienienno byc potyrzeby abym tłumaczył Ci że sa rózne rodzaje noży: bojowe, surviwalowe, mysliwskie, do rzucania itd. i każdy z tych rodzajów jest projektowany z pewnym przeznaczeniem. Wbić w kogoś mozna nawet śrubokręt, drut, nożyczki. Do samoobrony dużo bardziej nadaje sie baseball siekiery niż jakis nozyk.

Ja pytam z czysto techynioczego punktu widzenia , który z tych nozy jest najlepszy jako broń! Nie po to fairbair sykes opracował swój commando knife aby sobie zrobić kolejny jakis tam nozyk, tylko stworzył broń, nóz typowo do walki dla wojska, mający pewne unikalne cechy, wyrózniające go sposód innych! I na pewno duzo bardziej sie do tego nadawał niz np. noże kabar itp. Dotarło?

Wiem, każdy z tych modeli co podałem jest dobry, jednak nie wiem który jest the best i pytam o opinie z doświadczenia posiadaczy tych modeli!

Czy tu naprawde nie ma już nikogo z profesjonalym podejściem i wiedzą w temacie?

Jesli nikt nie umi ze swoich szarych komórek wykrzeasac czegoś bardziej mądrzejszego od tresci powyższych postów to prosze wcale nie odpowiadać!



Temat: Kto strzela z wiatrówek
Bardzo ciekawe historie. To i ja coś dopiszę.
Dzieciństwo, wiadomo: proce, łuki, korkowce, kapiszony. Komputerów nie było; zamiast nich "Zorro", "Czterej pancerni", "Bonanza" na czarno-białym ekranie.
Pierwszy kontakt z czymś poważniejszym? Na koloniach, strzelanie z kbks, z dwanaście lat miałem wtedy. Wszystko poszło Panu Bogu w okna. Ojciec, choć po wojsku, nie był z zawodu żadnym mundurowym ani myśliwym. Ale strzelał znakomicie. Pracował w banku, wszyscy urzędnicy mieli tam obowiązkowe strzelania z pistoletu od czasu do czasu. Zabrał mnie, gdy byłem w ogólniaku. P-64 do ręki, Panu Bogu znów poleciały szyby. A mój Stary wygrał, jak zwykle, te zawody. No, trochę mi było wstyd.
A na wiatrówki spoglądałem łakomie w sklepach myśliwskich, ale te wszystkie wymogi formalne, dobrowolna wizyta na MO - jakoś mnie to zniechęcało.
Po paru kolejnych latach bilet na roczek do wojska, strzelania było trochę: "tetetka", P-64, PM-63, km PK, kałach rzecz jasna. Wszystko marnie, niebiańscy szklarze mieli dużo zajęcia.

Aż razu pewnego, w Drawsku na poligonie, coś się nagle zmieniło (po długim okresie kumulacji): strzelanie do figur na różne odległości, ze zmianą stanowiska i wymianą magazynka, na czas. I raptem: na 100 m, pozycja stojąca, z wolnej ręki, figurka "obsługa km" pada po pierwszej serii; ruchoma figura "biegusa" na 300 m - pada po pierwszej serii. Może nie jest ze mną tak źle?
Potem już było z górki, gdy zorientowałem się na czym polega koncentracja, zgranie przyrządów, itd. Okazało się, że to nie stres, tylko świetna, odprężająca rozrywka, angażująca umysł i ciało. Na ćwiczenia rezerwy brali dość regularnie, na etatowe wyposażenie wszedł P-83. Wszystko już zaliczałem na pięć. Skoro nie idzie źle, czemu nie bawić się częściej tym sportem? No tak, ale ciągle te pozwolenia, następnie gładkie lufy, do których nie miałem jakoś przekonania. Mój staż wiatrówkowy jest więc krótki, dopiero od 2004 zacząłem poważniej myśleć o jakimś sprzęcie, no i uczyć się od bardziej doświadczonych, tym bardziej że moje umiejętności techniczne nikogo na tym forum nie wpędzą w kompleksy.
Zarazem z dawniejszych czasów został mi sentyment do muszki i szczerbinki; zamontuję z czasem jakiś celownik na swój karabinek, ale niespecjalnie mnie do tego korci.
Podsumowując: strzelectwo pneumatyczne jest dla mnie w sam raz. Nie jako tymczasowa namiastka broni palnej, polowania, nic z tych rzeczy (nawet owady w domu staram się wyłapać i wyrzucić przez okno). Tylko zabawa - tym lepsza, im bardziej odległa od pracy zawodowej.

I wiecie, co jeszcze dodam? Pewna mądra kobieta powiedziała mi kiedyś, że najciekawsi mężczyźni to tacy, w których zostało coś z chłopca. To jak, miała rację?



Temat: kolegium i grzywna za strzelanie
przeczytałem wasze opinie i musze powiedziec ze z wiekszoscia wypowiedzi nie za bardzo sie zgadzam. mysliwi rzeczywiście nie za wiele wiedza o broni czarnoprochowej bo ich strzelectwo nie interesuje. wielu faktycznie nie słyszało o broni CP. ja sam chociaz jestem zainteresowany takiej broni nie widziałem i nie znam nikogo ktoby taką miał. nie sadze zeby w szeregach myśliwych była jakaś antypatia do zwolenników broni CP. bycie mysliwym jezeli się juz jest nie jest wcale drogie. roczna składka do PZŁ to jakieś 220zł i miesięczna składka do koła to jakieś 20zł tutaj mogą być rozbieżności bo walne zgromadzenie koła same okresla wysokośc składki w zaleznosci od potrzeb. nie ma żadnych dodatkowych badań ani szkoleń płatnych. jest raz do roku przeszkolenie w kole z zasaad bezpieczenstwa ale to pic na wode i formalnosc. raz do roku nalezy na strzelnicy przestrzelac bron co wiekszosc uwaza za kare. pare lat prowadzilem takie przestrzelanie w swoim kole wiec wiem jak to wyglada wielu nawet w makiete rogacza ze 100m z podporki nie moze trafic. nie slyszalem o tym zeby władze PZŁ zwoływały jakąs krucjate przeciw czarnoprochowcom. nawet gdyby tak było to nie napotka to zadnego poparcia w szarych szeregach mysliwych. i dopoki ktoś z bronią CP nie zostanie posądzony o kłusownictwo to nie spotkaja go żadne problemy ze strony mysliwych. absolutnie nie posadzam nikogo z tego forum o kłusownictwo ale broń czarnoprochowa jest dostepna dla każdego kto jest pełnoletni więć mogą sie zdażyc takie przypadki i wtedy na pewno beda negatywnie wpływac na opinie mysliwych o broni czarnoprochowej. oczywiscie stało się bardzo dobrze że w koncu w naszym porypanym kraju otrzymaliśmy dostęp do broni CP czy nawet do zwykłych wiatrówek. jeszcze niedawno będąc myśliwym posiadającym kilka jednostek broni palnej nie mogłem zarejestrowac na siebie zwykłej wiatrówki IŻ o energi poniżej 7J po swoim zmarłym ojcu. prawie rok musiałem się droczyc z policją zanim wydano mi ją z depozytu.
od czasu do czasu strzelam na strzelnicy bór pod rzeszowem ale jeszcze nigdy nie spotkałem tak nikogo z bronia CP chociaż wcale nie jest tak ze korzystają z niej tylko mysliwi. spotykalismy ludzi z bronia ostrą krótka a nawet korzystalismy z ich uprzejmości i oddawalismy sobie po pare strzałow z broni krótkiej. może kiedys spotkam tam kogoś z bronią CP.
na koniec chciałbym się ustosunkować do tych wypadkow z bronia w szeregach mysliwych. chciałbym zwrocic uwage ze dzisiaj nie ma cenzury i jezeli zdazyłby sie wypadek z udziałem mysliwych i broni mysliwskiej to nikt nikomu nie moze zabronic o tym mowic czy pisac. wypadki takie sie zdarzaja nawet smiertelne sam znam taki przypadek ale jak pisałem wczesniej biorąc pod uwage liczbe myśliwych 100 000 i to że myśliwi totalnie nie są przeszkoleni z zasad bezpieczeństwa i tylko ci którzy intensywnie polują znają temat z praktyki. wielu myśliwych to niedzielni myśliwi i są oni takim samym zagrożeniem jak niedzielni kierowcy. pasja wiekszosci mysliwych jest polowanie a nie bron. bron jest jedynie narzedziem w polowaniu.wypadkow jest wiecej niz w policji choćby z prostej przyczyny ze policja nie uzywa broni palnej. powiedzenie znajomego policjanta: chcesz doczekac emerytury nie wyciagaj broni z kabury. jezeli chodzi o wyłaczanie terenu z obwodów myśliwskich to nie jest to takie proste jak by sie komuś wydawało. po pierwsze teren trzeba ogrodzić. sprawa oczywista jest to ze mysliwy nie moze wejsc np. w zboze i chodzic sobie po nim robiac szkody ale nikt mu nie zabroni isc polna czy lesna droga. ambon tez sie nie stawia na czyims terenie bez jego zgody. nawet jezeli jest to własnosc LP musimy to uzgadniac z leśniczymi.



Temat: Myśliwi złamali prawo

Można przyczepić latarkę do broni?
można ale podczas strzału musi być wyłączona...
laser....
nie , bo to broń przeznaczenia specjalnego ...(policja ma prawo cofnąć pozwolenie za coś takiego)
można gwintować koniec lufy....
trudne...
nie pod tłumik , ale już tak pod tłumik drgań lub hamulec wylotowy....gwint jest identyczny...
http://www.fotosik.pl/pok...485b5b39db.html
podobnie jest z noktowizorami...


Brak konsekwencji widzę. Tak samo jak nie można - nie wolno strzelać z broni do której jest podczepiona latarka (obojetnie włączona czy nie bo to nie ma znaczenia), tak i nie wolno strzelać z broni do której podczepiony jest celownik laserowy (obojetnie włączony czy nie). Sformułowanie "wchodzi w posiadanie zwierzyny za pomocą sztucznego światła" oznacza, że do zaistnienia przestępstwa z art. 53 ustawy Prawo Łowieckie nie jest potrzebne montowanie latarki na broni. Wystarczy "poświecenie" ręką i w przypadku ujrzenia zwierzyny samo celowanie do niej albo oddanie strzału niecelnego.
Broń myśliwska z zamontowanym celownikiem laserowym nie staje się automatycznie bronią specjalnego przeznaczenia. To po prostu broń myśliwska z zamontownym celownikiem innym niż ustawowo dopuszczony do wykonywania polowania. Na strzelnicy można się takim pobawić, i tylko tam.
Gwintowanie odcinka wylotowego lufy uważam za nonsensowne. Po pierwsze niszczy się przy tym najważniejszy odcinek przewodu lufy odpowiedzialny za skupienie. Po drugie po co komu na broni myśliwskiej nie fabryczny tłumik drgań lub hamulec wylotowy. Toż to nie "katiusza".
Celownik noktowizyjny zamontowany na broni myśliwskiej podczas wykonywania polowania to gwarantowane problemy w przypadku zatrzymania (nie chcę się długo rozwodzić nad kwalifikacją) i zarzuty z art. 53 ustawy Prawo Łowieckie. Ustawodawca używa określenia ,,wchodzi w posiadanie zwierzyny”, które ma inny zakres pojęciowy niż polowanie. Pamiętać jednak należy, że oba te określenia mają charakter ,,czynnościowy”, a zatem niezależny od skutku. W świetle definicji zawartych w art. 4 ust. 2 i 3 ani polowanie, ani kłusownictwo nie zakłada dla bytu przestępstwa wejścia w posiadanie zwierzyny. W tej sytuacji sam fakt wejścia z bronią myśliwską i zamontowanym: celownikiem noktowizyjnym/latarką/celownikiem laserowym do obwodu łowieckiego w celu objęcia w posiadanie zwierzyny jest początkiem kłusownictwa, niezależnie od rezultatów przedsięwziętych działań. Jasne?
Jeszcze co do noktowizyjnych gogli/lornetek. Owszem prawo nie zabrania ich używania do obserwacji zwierzyny. Jednak po co na polowaniu lornetka noktowizyjna jeżeli bez niej w zwykłej lornetce czy lunecie celowniczej cel jest niewidoczny. Chyba po to by kombinować. Jest to źle widziane w środowisku.
Sformułowanie: "dopuszcza się dochodzenie postrzałka przy użyciu sztucznego światła" można interpretować jako każde użycie sztucznego światła, więc także przy użyciu latarki "pod lufą". Jednak nie ryzykowałbym jakiegoś specjalnego montażu do latarki.



Temat: Książka (ewidencja) wyjść myśliwych w łowisko...

- na ile dni może wpisać się jednorazowo myśliwy,
Obowiązek wpisu dotyczy każdorazowego wyjścia na polowanie, ale ... Nic nie stoi na przeszkodzie, by w polowaniu zrobić przerwę na odpoczynek – w efekcie można polować ciągle nawet do dwóch miesięcy, a nawet trzech - w przypadku przedłużenia ważności zezwolenia (maksymalny okres ważności zezwolenia na polowanie indywidualne), robiąc w między czasie dłuższe lub krótsze przerwy.


Art. 4. ust.1 pkt 2 ustawy Prawo Łowieckie:Polowanie oznacza:
1) tropienie, strzelanie z myśliwskiej broni palnej, łowienie sposobami dozwolonymi zwierzyny żywej,
2) łowienie zwierzyny przy pomocy ptaków łowczych za zgodą ministra właściwego do spraw środowiska
- zmierzające do wejścia w jej posiadanie.

Elementy przedmiotowe polowania to podjęcie określonych prawem działań w celu wejścia w posiadanie zwierzyny. Polowanie rozpoczyna się od tropienia zwierzyny, a więc próby jej lokalizacji. W tym rozumieniu objazd lub obchód obwodu i wypatrywanie zwierzyny jest tropieniem (a więc w rozumieniu ustawy polowaniem), zwłaszcza wtedy, gdy myśliwy ma ze sobą broń, która może być użyta do pozyskania zwierzyny. Prawidłowe pozyskanie zwierzyny w toku polowania to dokonanie jej odstrzału za pomocą myśliwskiej broni palnej. Ustawodawca nie precyzuje, co rozumie przez pojęcie ,,łowienie sposobami dozwolonymi zwierzyny żywej” , lecz Statut Polskiego Związku Łowieckiego, regulamin polowań i rozporządzenie Ministra Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa w sprawie szczegółowych zasad i warunków wykonywania polowania oraz obowiązku znakowania nie przewidują form innych niż łowienie w sieci i chwytanie (,,odłowy”) zajęcy i zwierzyny płowej. Polowaniem legalnym jest również podjęcie czynności zmierzających do wejścia w posiadanie zwierzyny (również żywej), przy pomocy ptaków łowczych.
Polowanie jest zatem pojęciem czynnościowym wykonywanym nieprzerwanie. Oczywiście normalnym zachowaniem jest „przerwa” w wykonywaniu polowania polegająca na np. spożyciu posiłku czy odpoczynku w czasie podchodu. Polowanie z zasiadki także jest czynnościowym, bo choć wówczas myśliwy znajduje się przez cały czas w jednym miejscu, np. na ambonie, to nie odpoczywa tylko wypatruje zwierzyny – de facto tropiąc ją wzrokiem. Polowanie jako działanie uznane za czynnościowe i nie przerwane wyłącza możliwość robienia długich przerw na sen, czy też np. powrót do domu i wyjście do pracy i następnie powrót na to samo polowanie.

Art. 42b. ust 1 ustawy Prawo Łowieckie: Termin rozpoczęcia i zakończenia polowania indywidualnego oraz ilość i gatunek pozyskanej zwierzyny podlega wpisowi w książce ewidencji pobytu na polowaniu indywidualnym, którą zobowiązani są posiadać dla każdego obwodu dzierżawcy i zarządcy obwodów łowieckich.
Załącznik nr 2 do Rozporządzenia Ministra Środowiska z dn. 23.03.2005 r. w sprawie szczegółowych warunków wykonywania polowania i znakowania tusz: wzór książki ewidencji pobytu myśliwych na polowaniu indywidualnym, rubryka 7, cytuję: ” Data, godz. zakończenia polowania (w przypadku polowania nocnego wpis musi być dokonany do godz. 9.00 po zakończeniu polowania)”.
Z powyższego rozwinięcia w nawiasie wynika jednoznacznie, że jedno polowanie indywidualne musi być zakończone najpóźniej w dniu następnym do godziny 9 rano.
(Nie będę wikłał się tu w odpowiedzi na niepoważne zapytania typu: „ a co jeśli zacznę polowanie o godz. 8 rano, czy muszę je zakończyć o godz. 9 rano?)
Interpretacja jest jednoznaczna: jedno polowanie indywidualne może trwać maksymalnie 24 godziny. Po tym czasie, jeżeli ktoś ma na tyle siły i odporności na brak snu, należy dokonać kolejnego wpisu w „książce…” o rozpoczęciu kolejnego polowania.




Temat: Polowanie z łukiem
Trafiłem na to forum przypadkowo, szukając informacji na temat myślistwa w Polsce.
Od dawna poluję w Kanadzie, ale niestety nigdy nie miałem możliwości robienia tego w Polsce jako że wyjechałem w dość młodym wieku.
Poruszony został dosyć ciekawy temat i chciałbym dodać coś od siebie. Jest to tylko jako informacja/ciekawostka i moje zdanie na temat plowań w Kanadzie. Wg. mnie polowanie łukiem ma swoje zalety i polowanie bronią palną ma swoje zalety - wad nie widzę żadnych.

W mojej prowincji sezon myśliwski na zwierzynę płową (whitetail deer) zaczyna się pod koniec Sierpnia. Pierwsze 3 tygodnie sa otwarte tylko dla myśliwych polujących łukiem. Następne 3 tygodnie są na czarny proch, dubeltówkę na naboje, łuk lub kuszę. Sezon kończy się w trzema tygodniami gdzie polować można tym co wymieniłem wyżej plus normalną bronią palną. Przepisy regulują jakimi łukami mozna polować na te zwierzęta, jakie groty można używać i jakie może być minimalne napięcie cięciwy (18.1 kg). Regulowany jest też minimalny kaliber naboju jaki można używać do polowania na "whitetails". Aby polować nie trzeba należeć do związku łowieckiego. Potrzebny jest dwu dniowy kurs na temat bezpiecznego używania broni palnej, którego ukończenie upoważnia do dostania pozwolenia na kupno i posiadanie broni palnej. Następnie potrzebny jest jedno dniowy kurs na temat etycznego polowania. Potem można już iść do sklepu lub stacji benzynowej po zakup licencji na odstrzał zwierza i możemy jechać na polowanie. Przeważnie wygląda to tak, że kilku kolegów jedzie razem. Albo solo (taka jest moja preferencja). Aby polować na inną zwierzynę już tylko potrzebny jest odstrzał - wyżej wymienione kursy robi się tylko raz. Na niektóre zwierzęta sezon trwa cały rok i nie ma limitowanego odstrzału (zwierzyna płowa-maksymalnie 4 w roku na myśliwego - jedna w każdym sezonie: łuk, czarny proch i sztucer plus jedna extra sarna i tylko sarna, nie może być jeleń). W niektórych rejonach prowincji (na południu) pozwalają na jeszcze jednego (piątego) zwierzaka, w zależności od roku i ilości zwierzyny. Dziki należą do zwirząt uważanych za szkodniki bo niszczą farmerą plony i można na nie polować cały rok bez limitu. Na łosia są dwa sezony (Wrzesień i Grudzień) i można odstrzelić jednego w każdym sezonie. Wilk, elk, niedźwiedź - jeden na rok. Sezon na kojoty trwa prawie całą zime i nie ma limitu ile można upolować.

Polowałem każdym z tych rodzaji broni i z moich obserwacji wynika że najważniejszy jest celny strzał. Zwierzę trafione kulą może się męczyć tak samo jak to trafione strzałą jeśli strzelał ślepy myśliwy. Zwierze celnie trafione strzałą przeważnie podskoczy, odbiegnie 50-100 metrów, położy się spać .... i już nie wstaje. Strzała przeszywa je na wylot i wykrwawiają się dosyć szybko. Ważne jest aby zwierzęcia trafionego strzałą nie tropić od razu a dać mu czas na wykrwawienie się. Jeśli będziemy takiego jelenia "ganiać" po lesie czy prerii od momentu oddania strzału to wtedy to zwierzę niepotrzebnie się męczy, nie mówiąc już o tym że adrenalina popsuje mięso. Moim zdaniem obydwa sposoby polowania są skuteczne jeśli używamy odpowiedni sprzęt i mamy do tego umiejętności. Do polowania łukiem potrzebne są jednak większe umiejętności bo trzeba umieć to zwierzę podejść na bliską odległość. Ja osobiście nie będę strzelał z łuku do żadnego zwierza jeśli jest dalej jak 50m. I staram się aby był to "pewny" strzał...jeśli nie, to nie strzelam...zawsze będzie inny dzień i inny jeleń. I tutaj dodam, że polowanie z łuków w Kanadzie przeważnie odbywa się z ambonek. Jelenia "przywołuje" się albo trąbką albo rogami, a ambonka pomaga w rozproszeniu ludzkiego zapachu. Znam też wielu myśliwych którzy polują tylko łukiem...obojętnie w jakim sezonie. Tutaj (w Kanadzie) łukiem poluje się na różnego zwierza, od zajęcy począwszy a na łosiach i niedźwiedziach skończywszy.

Na koniec dodam że nie wiedziałem iż w Polsce polowanie łukiem jest zabronione. Szkoda, bo polscy myśliwi dużo tracą. Jest to wspaniały sposób na spędzenie czasu w lesie i dosyć "wymagający", ale zarazem wynagradzający sposób polowania. Z myśliwskim pozdrowieniem...A.



Temat: Czarny proch...jednak jest futka :jupi:
CYTAT
"""JKL
Myśliwy (Katowice)

set.sc@poczta.onet.pl
Wiadomości: 5
Data dodania: 19.11.2008 15:41 drukuj
Witam kolegów. Posiadam pełną informacje i dokumenty!!! dotyczącą rodzajów broni / sztucery , dubeltówki/, które spełniają wszystkie warunki dopuszczające do polowania ,zarówno ze strony PZŁ jak i naszej kochanej Policji jak również innych instytucji.
Nie wiem czy dyskusja w tym miejscu jest właściwa / możemy przenieść do innego działu.
Zapraszam wszystkich zainteresowanych ,którzy utracili broń -policja cofneła pozwolenie, lub chcą polować / są członkami PZŁ/ a nie chcą mieć nic wspólnego i rejestrować broni w KWP.
Darz Bór
JKL """""

CYTAT
""""JKL
Myśliwy (Katowice)

set.sc@poczta.onet.pl
Wiadomości: 5
Data dodania: 20.11.2008 16:03 drukuj
Witam
A więc tak.
1. Zacznijmy od dokumentacji
- podczas polowania musimy posiadać
1. członkostwo PZŁ - legitymacje ...........
2. Pozwolenie na posiadanie broni myśliwskiej lub .... inny dokument uprawniający do jej posiadania ......

Podstawą wyjścia jest właśnie inny dokument uprawniający do jej posiadania. A więc np. faktura zakupu w koncesyjnym sklepie,umowa kupna sprz4edaży, akt własności darowizn,spadku itp.

Ja osobiście posiadam na karabin Sharpsa -fakturę zakupu, na jedna dubeltówkę / orginał/ fakturę zakupu / druga -umowa kupna sprzedaży.
czyli spełniam wymogi

Nie wymaga sie pozwolenia na zakup i posiadanie broni i jej replik wytworzonych do 1850 r.!!!!
I tak moje dubeltówki są wytworzone przed 1850 / ale wiem gdzie można kupić nowe na fakturę i dubeltówki i sztucery jak i cały osprzęt i od razu dostać zaświadczenie o przystrzelaniu broni do polowania/, a karabin - sztucer jest repliką na którą posiadam atest i zaświadczenie importera i producenta / zresztą patent pochodzi z roku 1848 - Rząd USA

Więc spełniłem te wymogi
2. Broń srutowa jest przystrzelana i spełnia wymogi
3. Karabin shrapsa - niestety tylko z jednej Firmy która je importuje i tylko w jednym kalibrze /posiada atest producenta na energię kinetyczną 100metrów od wylotu lufy minimum 1000J , a trzyma / zależne od pocisku ,naważki prochowej itp. jak podaje producent ponad 4000J nawet do 6000J

czyli spełnione wymagania.
Oczywiście broń ta jest ładowana odtylcowo na nabój scalony . Z karabinu tego do dnia dzisiejszego strzela się w USA konkurencje na 1 mile -1650 metrów.
Właśnie z tego wybito wszystkie bizony.

A więc spełnione zostały wszystkie wymogi Policji - brak pozwolenia i rejestracji.
PZŁ - spełnione wszystkie wymogi .

Nie chcę podawać dystrybutora i serwisu - nie chcę robić kryptoreklamy . ale podaję nr kom 785 47 40 12 to udzielę wszystkich informacji.

I tak strzelam i poluje z szacunkiem dla naszej Policji bez jej finansowania i całych ceregieli.
Dodam ,że ktoś uprzejmy poinformował na zeszłym polowaniu zbiorowym na zajączki naszą władzę . No i... przyjechali wylegitymowali,sprawdzili,porównali , przeprosili / o dziwo !?? / i .... życzyli miłego i udanego polowania na odjazd. No i wtedy mojego życzliwego donosicielskiego kolegę ku ucieszy innych myśliwych szlag trafił ...... / bez komentarza.
A z moich informacji to już dosyć duża grupa kolegów poluje i jest zadowolona i ..... nie chce robić pozwolenia na Policji / o dziwo/.
Tak więc jak ktoś nie ma broni , a chce polować i jest członkiem PZŁ to zapraszam / kom. 785 47 40 12/
Jak są pytania to postaram się dalej rozwinąć ,wyjaśnić ,pomóc.
Darz Bór
JKL """""""

Fajne co nie ....
Mój idol ....lubię ludzi z pasją i popieram ich w działaniu.....
JKL ma u mnie wielkie PIWO
Darz Bór



Temat: Strzelanie z czarnego prochu


Witam

Tak sie zastanawiam, prawnie to chyba mozna strzelac nawet na dzialce.


Ustawa o broni mowi ze z broni sportowej mozna strzelac tylko na
strzelnicy. Mysliwskiej - na polowaniu lub jesli zwiazek strzelecki cos
zorganizuje to na strzelnicy. W Bydgoszczy w pewnym momencie mysliwi nie
mogli strzelac na strzelnicach :-). Ale to radosna tworczosc policji.
Wracajac do sprawy. Zatem mozna strzelac zgodnie z celem do jakiego jest
przeznaczona bron. Bron sprzed 1850 roku oraz jej repliki nie sa wydane
w zadnym z tych celow. Czyli w teorii mozna strzelac gdzie sie chce. Ale
to moze byc teoria tylko. Po pierwsze malo uciazliwe to moze byc wizyta
policji zatrzymanie broni do ekspertyzy i jakies problemy bo ktos
zadzwonil ze sie boi to moze nawet i jakas kara administracyjna. Koszt
postepowan. Mniej mily scenariusz to ze kula leci nawet do 5km! To ze
jest wal o jakies wysokosci to nie znaczy ze sie nad nim nie da
strzelic. Sharps - taki karabin z tamtego okresu - strzela celnie do 1
mili. Wiec jesli kula ucieknie ze strzelnicy zaimprowizowanej to w cos
musi trafic. Jesli w drzewo to dobrze. Ale one sa zlosliwe te kule. Jak
uciekna to trafiaja w co popadnie. Najchetniej w ludzi. Ja jestem
liberalny ale raczej bym odradzal - strzelnica to jest 15zl i ma sie
spokoj. Sam strzelalem z dubeltowki CP ale
1. Zawiadomilem policje o tym ze bede strzelal. Nastepnego dnia
powiedzieli ze moge tam gdzie jest "ambona" i zebym nikogo nie zranil.
2. Wpisalem sie do ksiazki u lesniczego

Srut 2mm leci do 400m ale tak naprawde blizej i ma niewielka energie.
Wiec mozna ale warto pomyslec o tych drobnych formalnosciach. Amerykanie
strzelaja z rewolwerow na parkingach. Z normalnych rewolwerow - maja
takie zawody niby kowbojskie - do balonikow. Tyle ze maja specjalna
amunicje cos jak paintball - kulki z zelu. Bron i huk wystrzalu jest tak
jak przy broni normalnej. A te zawody czesto odbywaja sie na parkingach
przy hipermarketach. Polecam literature z Old Guns z grudnia 2004. Tam
opisuja jak to sie odbywa. Wiec w sensie bezpieczenstwa da sie to
zorganizowac. Ale pamietajmy - nie jestesmy w USA i nasza policja na
widok pistoletu pada na ziemie i wolaja brygady antyterrorystyczne.
Ludzie tez nie sa przyzwyczajeni do broni i do tego ze ona strzela.
Huk raczej nie sciagnie nikogo bo to jest bron bardzo cicha. Mowia o tym
pomiary - wyniki opisalem w "Strzale" - jest kilkadziesiat razy cichsza
niz bron wspolczesna. Doswiadczenie uczy ze 100m nie mozna tego
zidentyfikowac jako strzal. Ale pociski sa wielkie i ciezkie i leca
daleko. A ciezki pocis malo energii traci.

Podsumowujac. W sensie prawnym chyba mozna (zaden sad sie jeszcze nie
wypowiedzial - stad chyba) ale tak samo jak mozna rzucac kamieniami.
Trzeba liczyc sie z tym ze nie jestesmy na pustyni w Arizonie i ktos za
tym krzakiem moze akurat bara-bara z Bronia robi i mozna ich skrzywdzic
i to bardzo.
Wiec apelowalbym zeby nie strzelac poza strzelnicami. Zapraszam na forum
o czarnym prochu - tam jest wiecej takich dyskusji.

Marek Pokulniewicz





Temat: Egzekucja przy księżycu
"Rozmowa z Zenonem Kruczyńskim, dawniej myśliwym, dziś ekologiem, autorem książki "Farba znaczy krew".

Joanna Podgórska: – Ojciec przez pomyłkę zastrzelił syna na polowaniu, bo pomylił go z dzikiem, pijany myśliwy ostrzelał ciągnik – to wypadki z ostatnich dni. Często się zdarza, że myśliwi trafiają nie w to, co zamierzali?

Zenon Kruczyński: – Około 40 osób rocznie ginie w Polsce z cywilnej broni. Wiele jest rannych, i to ciężko, bo od broni myśliwskiej rany są ciężkie. Myśliwi to jedyna grupa w Polsce, a jest to uzbrojona stutysięczna armia, która ma prawo do strzelania w otwartym krajobrazie. Kule i śrut gwiżdżą wszędzie. To jest wiele milionów strzałów rocznie. Setki ton ołowiu wywalonych w glebę i w wodę. Mniejsza już o skutki ekologiczne, które są oczywiste, ale jeśli się ma takie możliwości strzelania, muszą zdarzać się wypadki.

Jaką mam gwarancję, że podczas spaceru w lesie nie dostanę śrutem?

Praktycznie żadnej. Trzeba mieć zaufanie do myśliwych. Nawet miejscowa ludność nie jest informowana o tym, że odbędzie się polowanie. Powinna wystarczyć zasada, że strzela się tylko wtedy, gdy wie się na pewno, do czego się strzela. Tyle że czasem nie wystarcza. Zwłaszcza gdy myśliwy jest po kielichu.

Pan także polował przez 20 lat. Ile zwierząt pan zabił?

Około tysiąca. Wypada około 50 rocznie. Trochę lepsza myśliwska średnia.

A ile zwierząt rocznie ginie w Polsce podczas polowań?

Ponad pół miliona.

Czy jakieś zwierzęta giną jeszcze w lasach śmiercią naturalną?

To dla myśliwych czysta strata, bo zabite zwierzę można sprzedać. Dążą do tego, żeby odstrzelić wszystkie zwierzęta oprócz stada podstawowego. Ono musi być zachowane, żeby w następnym roku urodziło młode, bo inaczej nie byłoby do czego strzelać. To jest zawsze eksploatacja maksymalna. Więcej zabić się nie da, chyba że kosztem przyszłorocznych polowań.

A jak to się stało, że przestał pan polować?

Każdy z nas ma w sobie wrodzoną wrażliwość i myśliwy musi dać sobie z nią radę. To wcale nie jest takie łatwe. Urodziłem się w rodzinie myśliwskiej, proces wypierania tej wrażliwości zaczął się u mnie w dzieciństwie. Bez tego nie da się uczestniczyć w polowaniach, bo one są drastyczne. Widzę, że śrut rozwala głowę lisowi, muszę wziąć rannego zająca za nogi, żeby go dobić ciosem w kark, a jemu przez skórę wystaje ostra kość piszczelowa. Przecież to jest cierpienie napawające zgrozą. Trzeba nauczyć się tego nie widzieć, bo inaczej polowanie byłoby nie do zniesienia.

I dla pana stało się w pewnym momencie nie do zniesienia.

To był proces. Różne zdarzenia, które składały się na dojrzewanie świadomości. Ale przełomem był moment, kiedy zastrzeliłem psa. Stałem pod drzewem i patrzyłem na dwie sarny. Z żyta wyskoczyły psy i zaczęły je gonić. Podniosłem broń i strzeliłem. To były sekundy, odruch. Nie zginął na miejscu, gdzieś uciekł, ale był ranny.

Nie starał się pan go znaleźć, żeby dobić?

Nie. Wiedziałem, że już nie chcę więcej strzelać i zabijać. Poczułem, że moje życie się zmieniło.

Myśliwi tłumaczą, że wolno im strzelać, bo dokarmiają zwierzęta zimą.

Ależ to dokarmianie jest kompletnie niepotrzebne. Zaczęło się w XX w., gdy w Europie pojawiły się nadwyżki żywności. Myśliwi dorobili do tego ideologię, że pomagają zwierzętom przeżyć zimę. A przecież przyroda zawsze sobie z tym radziła. Przez miliony zim wykarmiła miliony zwierząt. Dokarmianie jest wręcz szkodliwe, bo stanowi głęboką ingerencję w procesy przyrodnicze i pojemność ekosystemu. Chodzi o utrzymywanie większych stanów zwierzyny, niż ekosystem byłby w stanie wyżywić w sposób naturalny, tylko po to, żeby było do czego strzelać. Im więcej można zabić, tym atrakcyjniejsze polowanie. To właściwie forma tuczu, na którą idą setki, tysiące ton paszy. I to wysokobiałkowej, co spowodowało na przykład u dzików zaburzenia płodności. Widziałem niedawno w gazecie myśliwskiej zdjęcie ze stycznia przedstawione jako ciekawostka. Naganiacz przytrzymywał w rękach warchlaczka. Skąd w styczniu młody miesięczny warchlaczek? Locha została zastrzelona zgodnie z prawem, bo okres polowań na lochy trwa od 1 września do końca stycznia. Wtedy cała damska przyroda jest w ciąży, ale jeszcze nie na tyle zaawansowanej, by wyrzucenie w krzaki pęcherza płodowego z małymi było dyskomfortem. Ale gdy jest dostępna tak ogromna ilość jedzenia, to u zwierząt włącza się mechanizm nienaturalnego wręcz rozmnażania. Dziś płodność dzików jest nieprzewidywalna, ale okresy ochronne się nie zmieniły. Zupełnie legalnie można zastrzelić samicę dzień przed rozwiązaniem..."
http://www.polityka.pl/po...ut=15&page=text



Temat: Lekcje strzelania w szkolach


Mysle ze tak, bylo inaczej, dysproporcja sily razenia ktora
wystepowala pomiedzy wojskiem a cywilami byla wielokrotnie
mniejsza. Wlasciwie jedynym hajtechem o duzej
sile razenia byly armaty.

Teraz jest lotnictwo...
Uwazam ze dysproporcja gwaltownie wzrosla w momencie
wynalezienia i upowszechnienia karabinu maszynowego.

| (np. pistolety
| kieszonkowe z zamkami pudełkowymi). Z broni długiej, pięknie zdobiona
| cieszynka nie mogła równać się na polu bitwy lontowemu muszkietowi z
| forkietem.

To nie tak - mowisz o czasach kiedy jeszcze na polach
bitwy z powodzeniem rownolegle uzywano broni palnej z bronia biala,
a podstawowym wozem bojowym byl kon - owszem owszem, wersja cywilna
takiego wozu bojowego roznila sie od wersji militarnej, ale nie
do tego stopnia co dzis samochod osobowy porownany z bewupem.


Zacząć trzeba od początku - czego kiedyś oczekiwano od broni cywilnej, a
czego obecnie? Czy długi i ciężki kawaleryjski pistolet był tym, czego cywil
potrzebował do obrony? Muszkiet czy karabin był tym, z czym myśliwy chciał
iść na polowanie? Niektóre konstrukcje, jak np. gwintowane sztucery, równie
dobrze sprawdzały się jako broń myśliwska jak i wojskowa. Jednak, czy
współczesny sztucer myśliwski z celownikiem optycznym, nie nadaje się do
użycia jako broń dla wojskowego strzelca wyborowego? Myśliwskie strzelby
sprzed 200 czy 300 laty mogły być porównywalne jedynie z używanymi przez
kawalerię bandoletami czy karabinkami. Te jednak miały o około połowę
mniejszą odległość skutecznego strzału niż długa broń piechoty. Szlachta
powoływana w ramach pospolitego ruszenia zaopatrywała się w broń wojskową a
nie cywilną. Przykład koni nie jest zbyt dobry, konie bojowe hodowano w
wyspecjalizowanych stadninach, byle chabeta bez odpowiedniego przygotowania
nie nadawała się na konia wojskowego. Przykładem może być hodowla koni
kawaleryjskich przed II W.Ś.

Karabin maszynowy jest morderczą bronią, ale ... wcale nie jest oczywiste,
że pozwalały na większe nasycenie frontu ogniem niż linia piechoty
strzelająca salwami. Linia z trzech szeregów to ok 4 żołnierzy na metr
frontu. Strzelając w tempie dwóch salw na minutę, daje to ok 8 strzałów.
Przyjmijmy, że dysponujący 40 karabinami maszynowymi batalion zajmuje front
o szerokości 2000m. Piechota ustawiona w linii, na takim samym odcinku
frontu, w ciągu minuty oddaje ok 16 tys strzałów, czyli każdy z karabinów
maszynowych musiał by w tym czasie wystrzelić ok 400 razy, co jest
praktycznie niewykonalne. Porównywalna gęstość ognia batalion osiągnie po
uwzględnieniu ognia poszczególnych żołnierzy. Odpowiednikiem współczesnych
moździerzy i granatników była lekka artyleria batalionowa. Różnica jest
taka, że batalion to kilkuset żołnierzy, linia to kilka tysięcy. Batalion
walczy w bardziej rozproszonym szyku, co w sumie pozwala na zmniejszenie
skuteczności ognia przeciwnika. Zdaje sobie sprawę, że jest to o wiele
bardziej skomplikowane, niż to przedstawiłem, ale jako pewne uproszczenie
chyba może być.


Przeciez jeszcze w czasach powstan styczniowych czy listopadowych
NAWET kosynierzy z sukcesem atakowali hajtech, tj. dziala, rowniez
i cywilne konie i bron palna dawalo sie uzyc tworzac
wartosciowy substytut wojska.


Kosynierzy są mocno przereklamowani. Skuteczni byli tylko w przypadku
zastosowania taktyki kolumnowo - tyralierskiej i to nie zawsze. Walkę
prowadzono w sposób klasyczny, przeciwnika "zmiękczano" ogniem własnej
artylerii i piechoty. Do ataku ruszała kolumna szturmowa, wspierana tak
długo, jak to było możliwe, przez własną artylerię i ogień rozwiniętej po
obu jej bokach w tyralierę piechoty. Pod Racławicami to się udało, pod
Szczekocinami nie, zawiodła synchronizacja działań kosynierów i regularnej
piechoty, ponadto nie zdołano wcześniej odpowiednio "zmiękczyć" przeciwnika.
W oddziałach kosynierów starano się, by pierwszy szereg, a przynajmniej jego
większość, uzbrojona była w karabiny z bagnetami.


A przypomnijmy ze dzisiejszym hajtechem sa nawet nie dzila
i nie karabiny maszynowe, ale opancerzone wozy bojowe
i lotnictwo.
Sorry.
Dysproporcja wzrosla do poziomu w ktorym cywile, przy
uzyciu broni cywilnej -  nie sa w stanie sie przeciwstawic.


Czy w XVIIw cywile używali kolczug, napierśników, misiurek itd? W XVIII i na
początku XIXw opancerzonym wojskiem byli kirasjerzy. Jakie szanse miał cywil
ze swoim uzbrojeniem na chabecie w starciu z kirasjerem czy towarzyszem
pancernym na ćwiczonym wojskowym koniu?

Marek A.





Temat: Nasi kochani przyjaciele czyli słów kilka o prawach zwierząt

Czyli wilcy i inne diaboły

no cos w ten desen..

AKBASH DOG
Turecki pies pasterski i stróżujący. Niegdyś służący do pilnowania stad, bronił ich przed drapieżnikami, dusząc napastników łapami. Obecnie pies towarzyszący rodzinie, łatwy w szkoleniu. Akbash uważany jest za spokojnego, opanowanego psa. Ma bardzo silnie wykształcony instynkt stróżowania i bronienia, a w związku z tym pewną naturalną agresywność, która jednak nie powinna być niepotrzebnie rozbudowana
AMERYKAŃSKI PIT BULL TERIER
Hodowany w Anglii. W XIX w. wykorzystywany w sporcie szczucia byków oraz przez myśliwych w łapaniu zwierzyny. Farmerom i rzeźnikom służył do poskramiania rozjuszonego bydła. Używano go także w walkach ringowych psów. Podatny na szkolenie. Przy odpowiednim ułożeniustaje się psem lojalnym, towarzyskim i rodzinnym psem
BULDOG AMERYKAŃSKI
Duże psy, u których przeważa kolor biały. Niegdyś używane do walk z bykami, niedźwiedziami a nawet z lwami. Charakteryzują się dużym stopniem posłuszeństwa.Mogą być agresywne w stosunku do innych psów. Rasa tylko dla doświadczonych i odpowiedzialnych właścicieli. Podatne na szkolenie.
ANATOLIAN KARABASH
Świetny stróż. Agresywny wobec obcych, inteligentny i wrażliwy. Łatwo adaptuje się w rodzinie. Cechuje go odwaga i wierność w stosunku do stada, którym się opiekuje, swojego pana i jego rodziny. Jego zadaniem była od zawsze obrona stad owiec i kóz przed wilkami, którym dorównuje tak szybkością, jak i siłą. Podatny na szkolenie nie należy uczyć go agresji, wówczas staje się niebezpieczny
DOG ARGENTYŃSKI
Pies myśliwski do polowania na grubego zwierza. Pochodzi z prowincji Kordoba w Argentynie. Powstał z krzyżówek mastifa, buldoga i bull teriera. Ze względu na swą siłę i agresję przysposabiano go do walk psów. Z biegiem czasu i dzięki zdolnością adaptacyjnym stał się zarówno świetnym psem towarzyskim jak i chroniącym swego pana. Jest nieustępliwy w pogoni za zdobyczą.
MOSKIEWSKI STRÓŻUJĄCY
Powstał ze skrzyżowania psa rasy kaukaz i bernardyna. Ma doskonale rozwinięty instynkt stróża. Wymaga silnego przywództwa. Jest to pies o żywym temperamencie, rozwiniętym popędzie ochrony terytorium, obrony i walki. Może być niekiedy nadmiernie pobudliwy. Po odpowiednim szkoleniu jest wspaniałym psem rodzinnym i towarzyskim.
OWCZAREK KAUKASKI
Rasa pochodzi od doga tybetańskiego a powstała na Kaukazie. Ten wielki, potężny i nieustraszony pies bronił stad owiec przed wilkami. Wykorzystywano go także do walk psów. Jest wspaniałym obrońcą dobytku i przyjacielem rodziny. Jego cechą jest nieufność do obcych. Ma pęd do obrony i samodzielnego działania. Nie wolno pobudzać go do agresji. Z wiekiem staje się bardziej niespokojny, dlatego nie jest to towarzysz dla każdego. Ma silne poczucie własności przedmiotów i terenu.
PERRO DE PRESA CANARIO
Pies bojowy, stróżujący. Samodzielny, broniący zdecydowanie swojego terytorium. Podatny na szkolenie. Trzymany był jako pies podwórzowy, używany był również do organizowanych walk zwierząt. Bronił domu, podwórza i stada, a także był używany do polowań.
PERRO DE PRESA MALLORQUIN
Rasa powstała ze skrzyżowania psa pasterskiego angielskiego Bulldoga. W przeszłości hodowany był do walki z bykami. Dzisiaj spełnia rolę psa obronnego rodziny. Pies potrzebuje kontaktu z ludźmi. Nie nadaje się na „pilnowacza” w zamkniętym obiekcie. Ma wyczucie co do ludzi i sytuacji zagrożenia. Jest to pies, który broni a nie atakuje na komendę. Jest podatny na szkolenia, nie należy uczyć go agresji.
ROTTWEILER
Jest to rasa psów o masywnej budowie. Dawniej był psem pasterskim. Pomagał hodowcą i rzeźnikom w uspakajaniu rozjuszonego bydła. Ma zacięty charakter i duży temperament. Poprzez niewłaściwe z nim postępowanie może stać się psem agresywnym. Jest doskonałym psem obronnym i wspaniałym towarzyszem człowieka.Spokojny o rozważnym usposobieniu. Czujny i łatwy w szkoleniu. Wymaga jednak rozumnego traktowania, gdyż w przeciwnym razie może stać się psem agresywnym i groźnym dla otoczenia.
TOSA INU
Należy do psów bojowych, hodowanych w Japonii do walk. Należy więc przyjąć fakt, że większość przedstawicieli tej rasy będzie wykazywała się dużą agresją w stosunku do innych psów. Jednak odpowiednio ułożony i "zsocjalizowany" jest wspaniałym psem stróżującym i obronnym, który staje się przyjacielem rodziny. Tosa Inu jest psem bardzo podatnym na szkolenie, chętnie wykonuje polecenia właściciela.

to jest 11 ras psów wykazanych w Rozporządzeniu Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 15 grudnia 1998 r. i uznanych za agresywne.

i jakby na to nie patrzec nie ma razy CHOW-CHOW



Temat: Biuro Postów Znalezionych

45238

numer z Lichocką jest najlepszy:
" - Jak podaje "Rz", był dalszy ciąg rozmowy (...)
- "Rz" jest kolejnym przykładem urządowienia mediów..."

albo:

"Panie redaktorze, nie sądzi Pan, że przekracza Pan granice egotyzmu?"

Nie wyrobię! Na początku Tusk zachowywał się rozsądnie, ale w pewnym momencie skompromitował się totalnie! Kopiuję plik i rozdaję znajomym


45239

Daru przytoczył istotny fragment wypowiedzi prof. Wolniewicza.
W szkole nie może być partnerstwa.
Uczeń musi być podporządkowany nauczycielowi. Czeladnik musi się uczyć od mistrza. W przeciwnym wypadku
Jajko mądrzejsze od kury.


45240

Wprost przeciwnie - Spadające gwiazdy
Tygodnik "Wprost", Nr 1245 (22 października 2006)

Lech Wałęsa robi wszystko, aby zniszczyć swój autorytet i ośmieszyć siebie, a więc i Polskę

Krystyna Grzybowska

Żyjemy w epoce dewaluacji autorytetów. Przede wszystkim moralnych. Spadają jak gwiazdy w letnią noc, a gasnąc, pouczają innych, co jest szlachetne, a co naganne. Przykładem takiej gasnącej gwiazdy jest niemiecki apostoł moralności, laureat literackiej Nagrody Nobla Gźnter Grass. Mógłby wreszcie zamilknąć, ale jeszcze poderwał się do lotu i zaskarżył do sądu gazetę "Frankfurter Allgemeine Zeitung" za to, że opublikowała jego jawny zresztą list do byłego ministra gospodarki Karla Schillera, w którym wzywa go do ujawnienia przynależności do NSDAP.
Grass chce w ten sposób odwrócić uwagę od swojej przeszłości, od przynależności do Waffen SS i robi wszystko, aby ten rozdział swego życiorysu zbagatelizować. Wielcy ludzie, jak wielkie meteoryty, spadają z wielkim hukiem. Tak jest w wypadku niemieckiego pisarza, a także znacznie bardziej sławnego pisarza amerykańskiego, również noblisty, Ernesta Hemingwaya. Wszyscy czytali jego powieści i znają zamiłowanie pisarza do myślistwa. Ale mało kto wie, że Papa Hemingway polował nie tylko na grubą rybę albo inną zwierzynę. Że polował na ludzi. W 1944 r. jako korespondent wojenny towarzyszył alianckim oddziałom w Normandii w randze oficera. W swoich reportażach opisywał emocje, jakie przeżywał na froncie: "Jest tu bardzo miło i wesoło, wielu zabitych, łupy niemieckie, dużo strzelaniny i cała masa bitew" - pisał w jednym z listów. Kiedy został gubernatorem Rambouillet - poinformował tygodnik "Focus", może po to, aby Grass nie czuł się samotny - przesłuchiwał jeńców wojennych. Później opowiadał, że zastrzelił osobiście 122 niemieckich jeńców, ostatnią ofiarą był uciekający na rowerze żołnierz, "mniej więcej w wieku mego syna Patricka". Kula roztrzaskała mu kręgosłup i przebiła wątrobę.
Grass należał do zbrodniczej organizacji, Hemingway przyznał się do zbrodni wojennej, do złamania konwencji genewskiej. Jaką wartość ma Nagroda Nobla, skoro o polowaniu Hemingwaya na ludzi wiedziano od 1950 r.? Hemingway odebrał sobie życie za pomocą strzału z broni myśliwskiej, podobno dlatego że wyczerpały się jego zasoby twórcze. Grass usiłuje ratować twarz, którą bezpowrotnie stracił.
Mamy również polskie spadające gwiazdy. Wśród nich gwiazdę pierwszej wielkości, symbol "Solidarności", człowieka, którego nazwisko zna cały świat - Lecha Wałęsę. Ten człowiek symbol robi wszystko, aby zniszczyć swój autorytet i ośmieszyć siebie, a więc i Polskę, w kraju i za granicą. Byli prezydenci zazwyczaj poświęcają się działalności charytatywnej, tak jak Jimmy Carter czy Bill Clinton. Jeżdżą po całym świecie, zbierają fundusze na głodujących w Afryce albo w Azji. Nasz były prezydent wdaje się w karczemne awantury. Pełen nienawiści życzy braciom Kaczyńskim zawału serca. Świat się jeszcze nie śmieje z Wałęsy, ale jak się zacznie śmiać, będzie za późno na ratowanie wizerunku bohatera ze Stoczni Gdańskiej.

45241




Temat: Książka (ewidencja) wyjść myśliwych w łowisko...
Przepisy są bardzo nie precyzyjne.

- na ile dni może wpisać się jednorazowo myśliwy,
Obowiązek wpisu dotyczy każdorazowego wyjścia na polowanie, ale ... Nic nie stoi na przeszkodzie, by w polowaniu zrobić przerwę na odpoczynek – w efekcie można polować ciągle nawet do dwóch miesięcy, a nawet trzech - w przypadku przedłużenia ważności zezwolenia (maksymalny okres ważności zezwolenia na polowanie indywidualne), robiąc w między czasie dłuższe lub krótsze przerwy.

- jak dokładnie powinien określić miejsce polowania ( może to być nazwa lokalna, nr ambony, ale czy obszar 10 km2 to nie przesada ?)
Myśliwy może wpisać się nawet na cały obwód. Wpis na dwa sąsiadujące obwody jest niedopuszczalny, bo są to dwa różne polowania, wykonywane na podstawie dwóch różnych zezwoleń – ponadto dla każdego obwodu musi być osobna książka, mimo że mogą one być wyłożone w tym samym miejscu. W skrajnym przypadku myśliwy może wpisać się do obu książek na czas ważności odstrzałów i polować w jednym obwodzie podczas przerwy w polowaniu wykonywanym w drugim obwodzie .

- kiedy najpóźniej może lub musi wpisać odstrzeloną zwierzynę
Zwierzyna musi być wpisana w dniu zakończenia polowania, z zastrzeżeniem, że polowanie zakończone w nocy (godzina po zachodzie słońca) musi być za ewidencjonowane do 10 rano następnego dnia. Znów teoretyczne, myśliwy może coś upolować w pierwszym dniu dwumiesięcznego polowania i wpisać strzeloną sztukę 60 dni później – dopiero po zakończeniu polowania (również ilość oddanych strzałów w ciągu tych dwóch miesięcy oraz ewentualne uwagi o łowisku). Musi natomiast wpisać ją do zezwolenia „przed podjęciem czynności transportowych” oraz zgłosić łowczemu tego samego dnia (do 10 rano następnego dnia).

Istotne jest również, że myśliwemu wolno wpisać zakończenie polowania jeszcze przed jego rozpoczęciem, w przypadku oddania strzału, upolowania zwierzyny lub dokonania istotnych obserwacji musi je dopisać po polowaniu – jeśli nic się stało, to może wracać do domu bez ponownego zaglądania do książki. Ta zasada jest jednoznaczna i wszystkie ograniczenia stawiane przez część kół są nieskuteczne prawnie, jako sprzeczne z rozporządzeniem ministra.

W sumie nic z tego wszystkiego nie wynika , każde koło rządzi się swoimi prawami. Poproś zarząd koła polującego w Twoim leśnictwie o odpis uchwał walnych zgromadzeń, regulujących te kwestie. Prawo obyczajowe, czy uchwały zarządu nie są skuteczne prawnie i myśliwemu wolno stosować paradoksalne metody opisane powyżej.

I czy jeżdżenie z bronią w samochodzie po łowisku "na grzyby" bez wpisania się to naruszenie regulaminu czy już kłusownictwo...
Jeśli broń jest rozładowana i znajduje się w pokrowcu „typu myśliwskiego” to wszystko jest w porządku. Jeśli broń jest załadowana (poza samochodem) lub bez pokrowca (lub obie te sprawy) a myśliwy ma ważne zezwolenie na odstrzał indywidualny, to również wszystko w porządku – nawet jeśli chodzi z bronią po łowisku. Mało tego, wolno mu nawet kontrolnie strzelić do celu by sprawdzić prawidłowość ustawienia lunety. Analogicznie wygląda sprawa, jeśli myśliwy jest przez zarząd upoważniony do zwalczania zdziczałych psów i kotów, a najczęściej upoważnieni są wszyscy członkowie koła.
Nawet jeśli myśliwy nie spełnia żadnego z wymienionych warunków, to znaczy paraduje z załadowaną bronią po łowisku, w którym nie ma ważnego zezwolenia na odstrzał ani upoważnienia (choćby ustnego – zapisanego w archiwum koła) do zwalczania zdziczałych psów i kotów to i tak nie popełnia przestępstwa. Jest to drobne wykroczenie zagrożone jedynie mandatem karnym, nawet nie grzywną + ewentualna kara statutowa nałożona przez zarząd koła, najprawdopodobniej nagana bo każdą większą uwali zarząd okręgowy w trybie nadzoru.. Schody zaczynają się dopiero, gdy strzeli do zwierzyny – bez względu na efekt strzału (trafny, pudło).

[ Dodano: 2008-08-31, 18:43 ]



Temat: Polowanie z łukiem
Witam wszystkich serdecznie!!!
Przeczytałem od początku do końca temat i jestem zadowolony jak i rozczarowany postawą niektórych osób. Ja osobiście jestem za polowaniem z łuku oraz uproszczeniem dostepu do polowania i wędkowania w Polsce na podobnych warunkach jak np w usa(okreslon ilosc licencji, kupowana na zasadzie kto pierwszy ten lepszy).

Około 2 miesiące temu wróciłem od brata z usa niestety na polowanie czasu nie starczyło ale mam nadzieje w przyszłym roku starczy.
Jak to jest w usa z łukami ktoś pytał? Ano tak: wchodzisz do marketu myśliwskiego np: bass shop pro z zamiarem kupna łuku lub kuszy. Wybierasz model jaki cie interesuje, płacisz i masz swój łuk. Nastepnie wchodzisz na strone www wybranego stanu lub w markecie czy nawet na stacji benzynowej kupujesz licencje na odstrzal np 3 indyków czy jeleni. Wszystko. Podobnie jest z wędkowaniem (na to był czas i to duzo) .

Na broń czarnoprochową nie trzeba mieć zezwolenia. Patrz wyżej Koszt od 180$=broń, kilka kul, proch i cału osprzęt.

Teraz co do humanitaryzmu łuku. Niewiem czy ktos zauważył że z łuku strzela sie tylko i wyłacznie w jak to nazywacie komore czyli serce i płuca. (trza podejsc zwierze z boku) Dlaczego?? Przecież łuk bez problemu przebije czaszke jelenia. Ano dlatego że jest to najbardziej pewne miejsce do strzału z łuku które pewnie powali zwierza, zreszta o tym wiadomo i nic tu nie odkryłem. Z opowieści znajomego łowcy ze stanow (zresztą brata szef) posiadacza około 20 roznego rodzaju broni palnej, kilku sztuk czarnoprochowej, kuszy i łuków, zawsze mówi ze najwiekszą frajde sprawia mu polowanie z łukiem. Mówi tez ze czesto zwierze trafione z łuku tylko podskoczy i pasie sie dalej by po kilku chwilach paść.
Wam tez pewnie nie raz zdażyło sie podczas jakies pracy miec klejace ręce a gdy na nie popatrzyliscie okazalo sie że macie przecięty palec a nic nie czuliscie, zadnego bólu.

Co do sezonu polowan w usa jest przed sezonem na ich sławnego whitetail buck, jelenia sezon jeśli dobrze pamietam 2 tygodnie, przeznaczony tylko i wyłącznie na polowanie z łuku i kuszy nastepnie czarnego prochu potem dopiero z broni palnej. Tak zreszta jest przed sezonami na wszystką bardziej łowna zwierzyne typu np indyk.

Co do gospodarki zwierzat w Polsce to z całym szacunkiwm dla Panstwa cieżkiej pracy zwłaszcza zimą ale cos tu nie gra jak dla mnie przynajmniej w mojej okolicy. Jesli mnie pamiec nie myli w roku 2004 lub 05 w mojej okolicy było naprawde, naprawde mnustwo zajecy jak nigdy przedtem. I co zrobili myśliwi? Polowanie spore ok 20 osób. wystrzelali wszystkie chyba. Teraz zeby jakiegos spotkac trzeba miec naprawde szczęscie i to wielkie. Sam niepamietam kiedy jakiegos widzialem. I dlaczego nikt nie strzela do lisów?? Ano co z tym potem zrobic?? Zakopac w ogrodzie?? Niema co z tym zrobić.

A jeszcze temat proc I znowu w usa Wspaniała zabawa podobno. Strzelanie do świszczów, wiewiórek czy ptacwa.

Ogólnie myśle ze w Polsce raczej nigdy nie bedzie mozliwosci polowan z łukiem ze wzgledu na mętalność niektórych osób u władzy.. I całej tej otoczki polowań grupowych z nagonką bo to jest chyba w Polsce Najbardziej popularne. Chyba.

I myśle że kłusownictwo było, jest i bedzie bez wzgledy czy łuki i inne cuda beda dostępne czy nie, jak w innych krajach np usa gdzie dostep do broni jest banalnie prosty a licencje tanie i ogólnie dostępne. To w wymiarze sprawiedliwosci i osoba kontrolujacym jest sęk. jesli dostaniesz jakąś śmieszna kare to tak czy siak bedziesz to robić ale jak BEZ dyskusji dostał bys np 3000tyś kary czy rok odsiadki to byś sie dłużej zastanawiał czy pociągnać za spust czy nie.

Jesli popełniłem jakies błędy to prosze mnie poprawić!!!

Ps BenQ Jeśli potrzebna jakaś pomoc chetnie pomoge w napisaniu tego listu i w 100% popieram akcje. Nawet sam przed przeczytanie napisałem zlist do zwiazku z zapytaniem o łuki

I przepraszam za haotyczna pisownie ale po takim czasie czytania forum troche mnie głowa boli

Pozdrawiem wszystkich
Paweł



Temat: sklepy z bronia w Niemczech

Czy istnieja takowe za nasza zachodnia granica?


Sa i to jakie.. co prawda nie ma ich tyle co centrow handlowych z zarciem i
ciuchami ale...

w poniedzialek bylem w jednym takim kolo Dortmundu...

Taki "dedykowany" mysliwym...

Zdziczalem... tyle broni to nawet jak w woju mialem klucze od magazynu broni
nie  widzialem... Dwie dlugie sciany ze stojakami na dluga... wszelkiej
masci (mysliwskiej i sportowej)

Szczena mi opadla... karabinek sportowy .22 za jakies 650 DM (Standart do
konkurencji olimpijskich)... a Karabinek z optyka kaliber .308 produkcji HK
(sam plastik ladnego jasnoszarego koloru) za 2700 DM

Co mnie bardzo zdziwilo... amunicja lezala na półkach jak u nas konserwy.. i
chodzilo sie miedzy nimi (bez koszyka.. :)  Jak by kieszonkowiec wszedl... ?

Potem pojechalem do Hamm i tam w czyms w rodzaju kiosku na rogu lezaly
gazowki i wiatrowki.. najtanszy karabinek chinski za 78 DM lepsze wykonanie
produkcji niemieckiej Diana za 170 do 280 DM... Oczywiscie wszystko z
gwintowana lufa..

(lekka polska paranoja - nadproduktywnosc urzedasow...  - WYGLADZANIE LUF -
moze by tak tez sprzedawac samochody z lysymi oponami to by tak ludzie
szybko nie jezdzili... jak ktos chce strzelac celnie to takiego szajsu nie
kupi a jak ktos jest ledwozapalencem to za ksztalt zabawke kupi.. szkoda
szmalu) u nas jest coraz wiecej rzeczy na niby...

Gazowych jak mrowkow... od 78 DM do 450 DM. Calkiem zgrabny pistolet
pneumatyczny raczej w sportowym wykonaniu juz od 220 DM (byle co za 78 DM),
kusze - dosyc drogie - od 340 DM do 650 DM - zbiurokratyzowali nieco
sprzedaz ale nie utrudniaja.. przy zakupie trzeba jedynie podpisac kwitek i
spisuja numery dokumentu tozsamosci.. po za tym nic sie nie zmienilo.. masz
18 lat i kupujesz bez zbednych utrudnien... nawet jak sie pokaze jedynie
paszport obcego kraju... :)


Czy obrot bronia jest taki, jak u nas, czy tez bardziej/mniej
obostrzony?


Bron jest tam znacznie popularniejsza niz u nas.. w pobliskim mi tylko
landzie jest 150 tys sztuk broni palnej w prywatnych rekach - i zeby bylo
zabawniej polowa tego to sportowcy a druga to mysliwi. U nas trzeba sie za
mysliwego podawac zeby se gwintowana dluga lufe wiekszego kalibru w domu
potrzymac... obluda.

Ale za to kontrola jest znacznie sprawniejsza... np. kupujac amunicje w
sklepie sprzedawca ma mozliwosc natychmiastowej weryfikacji autentycznosci
pozwolenia na bron np. na terminalu podlaczonym do policji...

Z tego co wiem jezeli ktos chcoialby kupic bron w Niemczech musialby:
dostac pozwolenie na zakup i posiadanie w Polsce.
zalatwic pozwolenie od Konsulatu Niemiec na zakup broni w niemczech
pojsc do sklepu w niemczech - wybrac - zaplacic
bron jest przekazywana do tzw "komory celnej" w niemczech i pod nadzorem
transportowana do tzw "komory celnej" w polsce gdzie po oplaceniu cla i
podatku VAT posiadacz moze ja dopiero odebrac...

nie wolno przewozic broni przez granice nowozakupionej broni samodzielnie...

co innego wyjazd na polowanie za granice... tam wystarczy pozwolenie z
konsulatu krtajow tranzytowych i docelowego..

Tom





Temat: Polowanie z łukiem
ad VIDUN
Wprawdzie chyba pytanie bardziej dotyczy misia25, ale trochę odpowiem za niego.

Balistyke pocisków sprawdź sobie tutaj (kliknij na firmę, wybierz kaliber i sprawdzaj) - http://www.lowiecki.pl/strzelectwo/ammo/index.php

Ustawa Prawo Łowieckie:
...
Art. 52
Kto: .
1) wytwarza, przechowuje lub wprowadza do obrotu narzędzia i urządzenia określone w art. 53 pkt 5, a służące z przeznaczenia do kłusownictwa,
2) wchodzi w posiadanie bezprawnie pozyskanej tuszy lub trofeów zwierząt łownych,
3) bez posiadania koncesji wprowadza do obrotu zwierzynę żywą lub mięso zwierzyny ubitej,
4) hoduje lub utrzymuje bez zezwolenia charty rasowe lub ich mieszańce,
5) sprawując zarząd z ramienia dzierżawcy, a w obwodach nie wydzierżawionych z ramienia zarządcy, zezwala na polowanie osobie nieuprawnionej do wykonywania polowania lub na przekroczenie zatwierdzonego w planie łowieckim pozyskania zwierzyny - podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Art. 53
Kto:
1 ) poluje na przelotne ptactwo łowne na wybrzeżu morskim w pasie 3000 m od brzegu w głąb morza lub 5000 m w głąb lądu,
2) poluje z chartami lub ich mieszańcami,
3) poluje w czasie ochronnym,
4) poluje nie posiadając uprawnień do polowania,
5) wchodzi w posiadanie zwierzyny za pomocą broni i amunicji innej niż myśliwska, środków i materiałów wybuchowych, trucizn, karmy o właściwościach odurzających, sztucznego światła, lepów, wnyków, żelaz, dołów, samostrzałów lub rozkopywania nor i innych niedozwolonych środków,
6) nie będąc uprawnionym do polowania wchodzi w posiadanie zwierzyny - podlega karze pozbawienia wolności do lat 5.

Art. 54
1. W razie skazania za czyny wymienione w art. 52 i art. 53, sąd może orzec przepadek broni, pojazdów, narzędzi i psów, przy użyciu których dokonane zostało przestępstwo, a także przepadek trofeów, tusz zwierzyny i ich części.
2. Orzeczenie o przepadku, o którym mowa w ust. 1, może dotyczyć również przedmiotów nie stanowiących własność sprawcy.
Cytuję:
"...Ale zamiast wypowiadać się tu ludzie którzy są tematem w ten czy inny sposób zainteresowanii , wypowiadają się zapatrzeni w swoje flinyt aroganncy psełdo myśliwi dla których polowanie to ambonka i lunetka za pewne było by im trudno się przystosować ale kto im karze - mogą nadal walić ze stówki w prosty chigieniczny i nie wymagający umiejętności tropienia sposób."

Wybacz, ale chyba mnie nie znasz więc mnie nie oceniaj, skoro uważasz mnie za pseudo (tak się to pisze) myśliwego to tylko Twoja sprawa, ja nie oceniam ludzi przez pryzmat emocji, którymi widać Ty się kierujesz.

ad ztmk
Widzisz, muszę ciebie zmartwić, nie jestem żadnym szlachetnie urodzonym, jestem zwykłym człowiekiem mieszkającym w bloku w niewielkim mieście. Widać że jesteś anty..., cały czas nawiązujesz do alkoholu itp. Pamietaj że jednostki nie świadczą o ogóle. W Polsce jest ponad 100 tyś myśliwych, z iloma miałeś styczność, że wszystkich tak szufladkujesz?



Temat: kolegium i grzywna za strzelanie
witam panowie przez przypadek natknąłem się na waszą dyskusje o tym gdzie wolno strzelac a gdzie nie wolno. sam nie posiadam broni czarnoprochowej chociaż zastanawiałem sie kiedyś nad kupnem takowej, lub ewentualnie na amunicje kbks. ale doszedłem dom wniosku ze nie bardzo ma to sens do strzelnicy mam bardzo daleko a strzelanie w terenie może się żle skonczyć. na forum trafiłem gdyz wpadłem na pomysł kupienia wiatrówki pcp. nie jest to bron palna ale bardzo celna na dystans 50m no i można strzelać w terenie. i to jest rozwiązanie.
na koniec wspomne ze jestem od 18 lat myśliwym mam obecnie bocka, 2 sztucery i drylig i strzelam głownie na strzelnicy mysliwskiej w terenie wykonuje ewentualnie polowanie bo to mi wolno jeżeli posiadam przy sobie pozwolenie na broń, wazna ligitymacje PZł i odstrzał ważny w rejonie (obwodzie mysliwskim) w którym wykonuje polowanie. niestety nigdy nie poluje na rzutki z prostej przyczyny ze nie sa one zwierzyną łowną. to że kolega zgłosił że bedzie strzelał do rzutków na policje i lesniczemu bardzo mnie rozbawiło. ktoś wspomniał o manadacie za niezapiete pasy czy przekroczenie szybkości. idąc dalej tym tropem mozna by zgłosic w drogówce i sądzie grodzkim ze bedzie sie zawsze jezdziło bez pasow przekraczajac przy tym szybkosc. ale to chyba nie jest najlepszy pomysł. zostaje panowie tylko strzelnica. my mysliwi mamy dobrze bo przepisy mowia co prawda ze nie nalezy strzelac w kierunku wzniesie i takie tam ale to do nas nalezy ocena czy mozna strzelac czy nie mozna. stojac na stanowisku z bronia palna wliczajac w to gwint moge oddac strzał w miot np jezeli nagonka jest nie blizej odemnie niz 100m. wyobrazacie to sobie 100m przedemna jest kilkanascie osob a ja mam prawo strzelac w ich strone oczywiscie odpowiadam za strzal i ponosze wszysstkie konekwencje z tego wynikajace. albo drugi przykład wolno mi strzelic wzdłuz lini mysliwych jezeli pocisk nie przechodzi w odleglosci mnijszej niz 10m od mysliwego. wyobrazacie to sobie kolega stoi 50, 60 a czasami 100 m lub dalej a ja moge strzelic 10m od niego czyli niemal pod nogi. tego nigdzie nie ma w wojsku ani policji moze w brygadzie antyterorestycznej. mimo to wypadkow w łowiectwie jest bardzo mało jest nas cos 100 tys niewielu z nas sie przebadało na glowe a na pewno wielu by tego testu nie przeszlo. jezelim wiec chcecie strzelac w terenie zapiszcie sie do kola lowieckiego jedynie mysliwi moga poruszac sie z bronia naladowana w terenie i strzelac i nikt nigdy nie odbierze nam tego prawa. a czy sie strzelalo do lisa czy do tarczy to nie jest latwo udowodnic.
aha na koniec chciałem wam zwrocic uwage ze strzelajac z broni czarnoprochowej w lesie mozecie miec problemy z mysliwymi. po pierwsze mozecie zostac posadzeni o klusownictwo , a po drugie komus moze sie nie spodobac hałas, a wielu mysliwych lepiej sie orientuje w temacie niz pospolity kraweznik. zreszta w szeregach mysliwych jest bardzo duzo lesnikow, policjantow oraz funkcjonariuszy strazy granicznej a oni z racji wykonywanych zawodow i uprawianego hobby bardzo dobrze orientuja sie w przepisach